
Wschody słońca na subkontynencie Indyjskim
Najwspanialsze widowisko przyrody, gdy kończy się noc, a zaczyna nowy dzień. Na subkontynencie indyjskim jest
Zachorowałam. Prawie 30 lat temu, gdzieś w górach, jeszcze w szkole podstawowej. Pierwsze objawy nie wróżyły szybkiego wyzdrowienia mojego beznadziejnego przypadku – wszak jak pisał Ryszard Kapuściński – „istnieje coś takiego jak zarażenie bakcylem podróży i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej”. Od tamtego czasu bezustannie przemierzam świat kontemplując jego smaki i zapachy. Poznałam żar kenijskiej sawanny, lepkość tropików kambodżańskiej dżungli. Doświadczyłam lekkiego szumu w uszach na 5000 m.n.p.m. w Ladakhu i uczucia „przemoknięcia do suchej nitki” podczas monsunu w Chinach, błogiej kontemplacji szumu fal na karaibskiej plaży.

Kameralne podróże są wspaniałe.
Wielokrotnie tak podróżowałam, po Indiach, Indochinach, Japonii, Bałkanach, Słowacji…..

Najwspanialsze widowisko przyrody, gdy kończy się noc, a zaczyna nowy dzień. Na subkontynencie indyjskim jest